2-02-2012 19:09 Kreatorka Mieszkam w lesie tropikalnym, a jednocześnie na pustyni - jeśli chodzi o sztuki plastyczne. Znalezienie w tych stronach kogoś, kto +czuje+ co w farbkach czy kredkach piszczy należy naprawdę do rzadkości.
Z tym większą radością odkryłem podczas ostatnich +warsztatów+ plastycznych (bo ja się nie poddaję i nadal szukam talentów!) ok. dziewięcioletnią artystkę, która nawet nie wie, ze właśnie otwieram na blogu jej pierwszą galerię.
Wiem, malkontenci mogą się zżymać, że to czy tamto, ale ja swoje wiem: odkryłem artystkę.
Nawet jeśli zostanie potem tylko fryzjerką...to...popatrzcie na te fryzury!
Nb.kiedy ją pochwaliłem, chyba nie uwierzyła, że mówię prawdę, gdyż samokrytycznie uznała, że rysunki +nie są ładne...+i
Nb 2. Ciekawe, czy jej mama adopcyjna odkryje tę galerię (artystka się podpisała:)
17-01-2012 04:59 Ładowarka Jak 21 wiek, to 21 wiek. Komórki dotarły pod strzechy (dosłownie). Rano i wieczorem da się złapać szczątkowy zasięg sieci Orange * Co z tego, skoro prąd pod strzechy jeszcze nie dotarł. Każdy korzysta więc z każdej okazji, by podładować swoją +oryginalną+ Nokię kupioną za co najwyżej 50zł. Nieliczni, którzy mają agregaty (2-3 osoby), korzystają pobierając opłaty za doładowanie (w przeliczeniu ok. 1,50zł).
Postanowiliśmy więc wyjść naprzeciw zapotrzebowaniom i zrobiliśmy miejsce do ładowania telefonów, wycinając, jak widać, otwór w jednej z desek mojej plebanii i instalując tam gniazdko zasilane z akumulatora 24/24h. Każdy może zostawić telefon i nawet zamknąć +bankom... hmm... +ładowomat+ własną kłódką, żeby telefon nie zmienił właściciela. Można też wesprzeć inicjatywę dowolnym datkiem, co, jak się okazuje, nie rodzi szczególnych oporów.
W pierwszym tygodniu od instalacji, +ładowarka+ cieszyła się dużym zainteresowaniem.
Może straci ona rację bytu za kilka miesięcy, kiedy, jak wieść niesie, zostaniemy podłączeni do prądu (sic!) - oczywiście jeśli inwestycja zostanie doprowadzona do końca, co nie jest nigdy pewne.
Choć, nawet jeśli doprowadzą prąd, minie jeszcze dużo czasu, zanim większość się do niego podłączy....
* ciekawostką jest fakt, że smsy z Orange Polska do Orange Cameroun nie dochodzą....
3-01-2012 16:13 Noworocznie To nieładnie, że w okresie świątecznym nawet się nie odezwałem. Ale co zrobić...
Gdzieś czytałem, że dostęp do internetu ma, czy powinien być, wliczony do podstawowych praw człowieka.
No to u nas w buszu jest jeszcze z tymi prawami krucho. Na dodatek jestem jedynym w promieniu przynajmniej kildziesięciu kilometrów, któremu w ogóle na tym prawie zależy.
Tak czy inaczej u nas Pan Jezus też się narodził, tylko że jest mu smutno, bo został pozostawiony sam sobie - jako, że nie mam innych figurek do szopki. (Jest to zresztą dosyć symboliczne bo tutaj też dzieci od maleńkości muszą sobie radzić)
Rok temu miałem figurki z bambusa zrobione przez miejscową złotą rączkę, ale w tym roku rączka wyjechała.
A na zdjęciu : szopka, chyba jedyna, jaką znów w szerokim promieniu widziałem, z...tak...figurkami. Zostawionymi, jak przypuszczam, przez któregoś z misjonarzy parę dziesiątek lat temu.
Lokalna jest podstawa z patyków, siano i workowy dach.
Może tutaj mały Jezus czuje się naprawdę jak w Betlejem...?
18-12-2011 21:06 Wreszcie !A ja znowu o wodzie. Tym razem tej płynącej (wreszcie, pod ciśnieniem!) z kranu. Albo może lepiej - ze ściany. Dlaczego lepiej?
Ludzie opowiadali, że krążyły kiedyś takie proroctwa, że przyjdą czasy, kiedy woda będzie płynąć ze ściany.
I kiedy przychodzą ci z odległych wiosek, i widzą wodę lejącą się ze ściany, mają chyba poczucie, że nadeszły czasy mesjańskie...
Co prawda na razie woda płynie tylko ze ścian mojej chatki, a żeby popłynęła w domach na wsiach trzeba nieco czasu..choć projekty rodzą się już w głowie...
Wreszcie nasza skromna, ale jednak, ale własna - wieża ciśnień - stanęła na swojej jednej nodze.
I wreszcie wody wystarcza na trochę dłużej.
I wreszcie możemy pomóc ludziom dostarczając im wodę do picia.
Pyszną zresztą wodę.
Może ja za często o tej wodzie... ale przecież woda to życie.
Myślę, że można wreszcie będzie pisać o innych sprawach, bo wodę już mamy.
Tzn mam nadzieję, że agregat pompujący wodę będzie się jednak trochę rzadziej psuł, bo inaczej znowu będzie o wodzie...
7-12-2011 14:01 Na pirodzeRaczej nieczęsto zdarzają mi się takie przygody, jak tej niedzieli. Postanowiłem wreszcie namówić ludzi z jednej z wiosek, żeby mi pokazali rzekę. Dla nich rzeka to pralnia, żywicielka...Nie przychodzi się tu +po nic+.
A ja się chciałem tylko przejechać pirogą, żeby zobaczyć zakamarki dzikiej tropikalnej rzeki.
I udało się. Piroga była zaklejona gliną; po jakimś czasie zatrzymaliśmy się, by wypompować wodę.
Mój szofer bardzo to przeżywał. W końcu byłem pierwszym białym, którego przewiózł. Chłopaki, którzy nam towarzyszyli też w którymś momencie z tego wszystkiego znaleźli się w wodzie.
Ale było miło.
Przypomniało mi się, jak już jakiś czas temu ktoś mi powiedział, że my, biali, jesteśmy bardzo pomysłowi, jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu. I chyba coś w tym jest.
PS. Mamy plany, aby zrobić trasę turystyczną, bo rzeka jest piękna. Turystów tu wprawdzie jak na lekarstwo, ale od czasu do czasu ktos jednak do nas przyjedzie. Moze w ten sposob moi ludzie mogliby tez na siebie zapracowac?
A tu : proszę nie regulować ekranu. Ja naprawdę tak wyglądałem..
29-11-2011 17:16 Piękne południe ...czyli po francusku joli midi : taka właśnie, jak się dowiedziałem, jest nazwa drobnych kwiatków, jakie niedawno wysypały się na moim podwórku.
Dlaczego południe? Bo kwiatki kwitną tylko w ciągu dnia, a szczególnego koloru, którego zdjęcie niestety nie oddaje, nabierają właśnie w południe.
Zdjęcie wygląda wręcz na +przepalone+ od blasku, jaki dają piękne południa.
...Czy wiesz, że Polska mogła mieć kolonię w Kamerunie?
Zalazek polskiej kolonii w Kamerunie powstał w 1882 roku za sprawš polskiego podroznika i badacza Afryki, Stefana Szolca-Rogozińskiego.
Spedzil on w Afryce ponad dwa lata.
W 1884 r. otrzymał od tamtejszych klanów ziemię i założył polska kolonię,
która miała powierzchnię zaledwie 30 kilometrów kwadratowych.
Niestety kilka miesięcy pózniej, przybyli na te tereny Niemcy i Anglicy.
Niemcy zaczęli w ekspresowym tempie podpisywać z tubylcami +traktaty+ i przejmować ich ziemię.
Rogoziński oddal polskš kolonię pod protektorat brytyjski.
Powrócil do kraju, przekazujšc kolekcje etnograficzne muzeum krakowskiemu,
a antropologiczne Akademii Umiejętnosci w Warszawie.
W 1885 r.zginał w Paryżu pod kołami omnibusa.
Jesli masz propozycję, sugestię, zapytanie itp. napisz poniżej...
Napisz swój adres email, jesli chcesz otrzymywać najnowsze informacje...