DOUME Misja w Kamerunie
Aktualnosci O nas Adopcja serca Wolontariat Akcja GAPO Galeria Forum Kontakt

 
Aktualnosci
12-10-2009 17:42
Jak wygląda College de la Salle?

Jak wygląda College de la Salle?
...pytali mnie o to niektórzy rodzice adopcyjni, których podopieczni tam uczęszczają. A więc dzisiaj wygląda właśnie tak (budynek po prawej). Oby znak na niebie był dla uczniów znakiem nadziei... Bo na pewno rodzice adopcyjni są już takim znakiem.

4-10-2009 23:30
Most naprawiony..

Most naprawiony..
Jak widać na załączonym obrazku, most jest już przejezdny, i nie ma opłat.. Ale, nie wiem, czy to wyraźnie widać na małym zdjęciu, woda już skutecznie podmywa brzegi, wkrótce most będzie znowu "zwodzony"

24-09-2009 18:40
Zamiast historii

Zamiast historii
Zdjęcie. Widok z okna. Pora deszczowa. Wkrótce zachód słońca.

21-09-2009 23:12
Most (na swój sposób) zwodzony

Most (na swój sposób) zwodzony
Pisał już kiedyś o tym Kapuściński w słynnym Hebanie (jeśli serfujecie po tej stronie a nie czytaliście, to warto sobie zapisać i potraktować jako lekturę obowiązkową). Otóż pisał Kapuściński jak to nieszczęście nie zawsze i nie dla każdego jest nieszczęściem, jak to można rozwijać się dzięki niedorozwojowi. Jechałem w sobotę na wioskę. Byłem już prawie u celu, kiedy nagle zobaczyłem przed sobą grupę młodych ludzi dających znaki, aby się zatrzymać. Po dojechaniu okazało się, że nie ma mostu (woda ponoć wypłukała), a na jego miejsce sprytni chłopcy przynieśli bale, kloce itp. Można przejechać. Owszem. Ale... trzeba najpierw zapłacić (podobno zapłacili za ich wynajęcie). Młodzi widocznie musieli wiele dyskutować z nie mającymi ochoty płacić jadącymi przed nami, bo byli wyraźnie zdeterminowani, żeby nas nie puścić, gdybyśmy przypadkiem nie chcieli płacić (wskazywał na to ton głosu i ułożenie belek na ukos, żeby nie dało się przejechać na siłę). Na nic początkowo zdały się tłumaczenia mojego pasażera, że ten ksiądz, czyli ja, dużo pomaga młodym Kameruńczykom. <> W końcu jednak, po jakimś czasie, udało się przejechać bez peageu. Następnego dnia też nie płaciłem. Teraz będę jechał tamtędy za tydzień. Nie sądzę, żeby ktoś to naprawił do tego czasu... Wioska trochę się tym zyska. Być może zrobiono to, żeby pomóc dzieciom w zakupie zeszytów na początku roku ? Hmm, oby...

5-09-2009 15:26
Kura i koza

Kura i koza
Pisałem kiedyś o Christianne (na zdjęciu). Po przebytej w dzieciństwie chorobie jest nie w pełni sprawna ruchowo. Dowiedziała sie, że wróciłem z urlopu (ma zwyczaj zwracania sie do mnie papà - czyli tatuś) i przyjechała na motorze z wioski oddalonej o ok. 35 km. Dziś było deszczowo, więc i podróż miała szczególne uroki.. Na motorze za kierowcą siedziała jej siostra, córeczka drugiej siostry (na zdjęciu) i Christianne, która w ręku trzymała kurę (na zdjęciu). Za nią była przywiązana ogromna kiść bananów, a za bananami przewieszona na kiju ... koza (na zdjęciu). Zapytałem, dla kogo to wszystko, a ona na to "no jak to, dla ciebie"... Na powitanie. Nie ukrywam, że mnie to poruszyło. Wprawdzie pomagałem nieco Christianne, ale myślę, że innym pomogłem o wiele bardziej. Christianne wzięła pod opiekę córeczkę zmarłej przed miesiącej siostry. Tata dziecka zmarł, kiedy mama była z nią w ciąży. Wysłałem ją od razu do dyrektorki przedszkola, żeby zajęła miejsce. PS. Wczoraj przyjechał do mnie na motorze prosiak. Na powitanie.

ks.Mirek
1-09-2009 23:13
Kanadyjczyk.

Kanadyjczyk.
Wczoraj zauważyłem jakiegoś białego człowieka na misji (misja jest duża, jest wiele struktur, stąd nie zawsze ze wszystkimi spotykamy się osobiście). Potem dowiedziałem się, że to Kanadyjczyk przemierzający Afrykę rowerem. Rozbił ponoc namiot w garażu misji.. A dziś dowiedziałem się, że jedna z sióstr musiała go pilnie odtransportować do pobliskiego (50km) szpitala. Już wczoraj czuł się chory. A dziś stracił przytomność. Coma 2go stopnia, jak powiedziano. Udar słoneczny? Malaria?... Jutro rano ma zostać przetransportowany samolotem do stolicy.. Módlmy się, żeby przeżył... -0- Dopisuję kilka dni później. Nazywał się Kenny Shane, przejechał w ciągu 28 lat 83 kraje świata. Wiele przeżył. Nie przeżył naszej malarii... -0- Spotkałem się dzisiaj z jego siostrami, które przyleciały, aby odebrać jego ciało i chciały zobaczyć miejsca i ludzi ostatnich kilometrów jego życia. Długo rozmawialiśmy. Wiele emocji... Był to naprawdę niezwykły człowiek.

21-08-2009 12:42
Już po wakacjach...

Już po wakacjach...
Witam wszystkich i pozdrawiam po baaardzo długiej wakacyjnej przerwie. Wakacje to dla misjonarza czas odpoczynku, czas leczenia, czas odwiedzania znajomych oraz dentystów, czas zakupów... No, ale to także czas pracy na rzecz misji, czas porządkowania spraw na które nie ma czasu w ciągu roku szkolnego, czas głoszenia, spotykania się z ludźmi, czas gromadzenia środków na najbliższe 2 lata. Wszystkim, z którymi miałem możliwość osobistego spotkania z serca dziękuję za okazaną życzliwość. Zaczyna się nowy rok szkolny. A wraz z nim pielgrzymki na misję. W związku z tym odblokowujemy akcję Adopcji Serca. Zainteresowanych zapraszam do kliknięcia zakładki Adopcja Serca. Znajdziecie tam wszystkie potrzebne informacje.



Zapraszamy do galerii:




PLN
EUR
USD
>

Czy wiesz że....

...Czy wiesz, że Polska mogła mieć kolonię w Kamerunie?

Zalazek polskiej kolonii w Kamerunie powstał w 1882 roku za sprawš polskiego podroznika i badacza Afryki, Stefana Szolca-Rogozińskiego. Spedzil on w Afryce ponad dwa lata. W 1884 r. otrzymał od tamtejszych klanów ziemię i założył polska kolonię, która miała powierzchnię zaledwie 30 kilometrów kwadratowych. Niestety kilka miesięcy pózniej, przybyli na te tereny Niemcy i Anglicy. Niemcy zaczęli w ekspresowym tempie podpisywać z tubylcami +traktaty+ i przejmować ich ziemię. Rogoziński oddal polskš kolonię pod protektorat brytyjski. Powrócil do kraju, przekazujšc kolekcje etnograficzne muzeum krakowskiemu, a antropologiczne Akademii Umiejętnosci w Warszawie. W 1885 r.zginał w Paryżu pod kołami omnibusa.
Jesli masz propozycję, sugestię, zapytanie itp.
napisz poniżej...
Napisz swój adres email, jesli chcesz otrzymywać najnowsze informacje...
 

EMO
odwiedzin od 3.2.2006